No właśnie sam patefon to nie wszystko...Oczywiście oprócz patefonu mój system ma kolumny głośnikowe, wzmacniacz, CD, tuner i kable które to wszystko łączą.
Nie jest to system kupiony w sklepie, bo to nie takie proste. Zbudowanie układu który grałby wg moich oczekiwań trochę trwało. Nawet nieco więcej niż trochę.
Pewnie jeszcze o tym napiszę dokładniej. W każdym razie kolumny głośnikowe zbudował mi kolega, który jest dźwiękowcem i ma taką umiejętność że potrafi ustawić muzykę tak, żeby była bardzo zbliżona do brzmienia naturalnego i o tym też pewnie kiedyś napiszę. Zestaw napędzająco - odtwarzający to Rotel z japońskiej stajni seria 1070. Patefon jest Projecta z wkładką Ortofona. Skład jest więc międzynarodowy. Ale po kilu dopasowaniach wydaje się optymalny.
Siedzę sobie tak, słucham muzyki i się zastanawiam, czy Winyl rzeczywiście jest lepszy niż CD (bo wiadomo, że od sygnału radiowego na pewno są oba lepsze).
Mam kilka takich przemyśleń. Na CD można "upchnąć" dużo więcej informacji dźwiękowej niż na winylu. Mamy XXI wiek i wielu zdolnych inżynierów którzy zbudowali układy które pozwalają na zmianę funkcji ciągłej (wykres fali dźwiękowej pochodzącej ze źródła dźwięku do naszego ucha) w jej postać cyfrową (czyli dyskretną, znaczy pociętą na zera i jedynki). A potem znów te zera i jedynki można zmienić na falę ciągłą trafiającą z głośnika do naszego ucha. To duże uproszczenie ale tak właśnie zapisuje się muzykę na CD i później się ją odtwarza i można ją słyszeć.
Na winylu jest trochę inaczej. Człowiek, albo instrument wydobywa z siebie dźwięk. Dźwięk trafia do mikrofonu. Mikrofon to takie urządzenie, które zamienia drgania powietrza (bo dźwięk który słyszymy to właśnie drgania powietrza czyli fala dźwiękowa) w impulsy elektryczne, które z kolei przekazywane są do głośnika. Głośnik jest poruszany tymi impulsami i drga wytwarzając falę dźwiękową która trafia do naszego ucha. W uchu te drgania powietrza (czyli zmiany ciśnienia) są rejestrowane za pomocą błony bębenkowej i zmieniane na impulsy które trafiają do mózgu i dzięki temu słyszymy muzykę.
Jeżeli pomiędzy mikrofonem a głośnikiem wepniemy urządzenie które jest w stanie zapisać takie drgania to możemy je gdzieś przenieść i odtworzyć. No i to właśnie jest zapis winylowy. To znaczy ja śpiewam i wytwarzam falę dźwiękową (czyli zmiany ciśnienia) mikrofon je odbiera i przetwarza na impulsy elektryczne. Urządzenie do wycinania płyt (taka nagrywarka) te impulsy odbiera i przekształca w drgania które są wycinane na płycie w formie rowków. Później można taka płytę nabyć drogą kupna w sklepie, położyć na gramofon i go uruchomić. Igła w gramofonie odczytując rowki odbiera drgania, drgania we wkładce (w której zamontowana jest igła) zamieniane są na impulsy elektryczne, a impulsy elektryczne są wzmacniane i przekazywane do głośników, które z kolei wytwarzają falę dźwiękową (czyli zmiany ciśnienia) które słyszymy. I tyle...
Generalnie CD to zera i jedynki, tranzystory, procesory, algorytmy. Oczywiste wydaje się, że nie ma tam miejsca na jakieś zakłócenia (chociaż jest miejsce ale o tym może kiedy indziej). Winyl natomiast to rowki, igły, drgania, silniki napędzające płytę z odpowiednią prędkością, paki klinowe, ramiona - generalnie dużo mechaniki. A co za tym idzie szumy, zniekształcenia, zanieczyszczenia, ślady paluchów, kurz, drgania itp.
wydaje się, że porównanie cyfrowego nośnika wyprodukowanego z laboratoryjną precyzją w sterylnych warunkach z mechaniczną maszyną w zasadzie wymyśloną w dziewiętnastym wieku (!) wygląda na porównanie parowozu z Pendolino. A jednak. Jest tak, że dobrze nagrane winyle (mam kilka to wiem) grają świetnie. Kładą na łopatki CD. Ale z kolei dobrze nagrane CD powala na kolana i bez dwóch zdań bywa lepsze niż winyl.
Można tutaj prowadzić naukowe batalie co jest lepsze - Winyl czy CD. Mam nadzieję, że uda mi się wyjaśnić że wszystko w muzyce ma swoje "plusy dodatnie i plusy ujemne" - jak mawiał klasyk.
Pewnego rodzaju podsumowaniem może być ciekawy artykuł na który trafiłem przemierzając internet. Taki fajny tekst (ze zdjęciami!) który wiele wyjaśnia i tłumaczy. Tłumaczy dlaczego nie można jednoznacznie powiedzieć co jest lepsze winyl czy CD i dlaczego na dobrym sprzęcie nie opłaca się słuchać mp3. I ogólnie ktoś napisał dużo ciekawych technicznie rzeczy w sposób bardzo przystępny.
Trzeba kliknąć TUTAJ żeby sobie poczytać.
Tak więc jedyny wniosek do którego doszedłem w sprawie winyli i CD to taki żeby o czymś można w ogóle powiedzieć, to trzeba mieć naprawdę przyzwoity sprzęt grający, i całkiem pokaźną kolekcję zarówno winyli jak i CD.
